Podziel się, , Google Plus, Pinterest,

Drukuj

Opublikowano w:

Polska rozwija się w kosmicznym kierunku

rozmowa z Krzysztofem Kanawką z Blue Dot Solutions

główka Istniejąca od 2014 roku gdańska firma Blue Dot Solutions sp. z o.o. zajmuje się głównie usługami B2B (Business to Business), doradztwa i konsultingu w sektorze kosmicznym. Rozmawialiśmy z Krzysztofem Kanawką, aktualnie prezesem firmy oraz doradcą ds. sektora kosmicznego w funduszu inwestycyjnym Black Pearls VC., który opowiedział nam o wachlarzu usług firmy oraz o przyszłości branży kosmicznej w Polsce.

Blue Dot Solutions natychmiast kojarzy się ze znanym zdjęciem sondy Voyager 1 „Pale Blue Dot” z 1990 roku. Czy rzeczywiście ono stało się inspiracją do nazwania firmy?

Krzysztof Kanawka: Tak, nazwa Blue Dot Solutions nawiązuje do zdjęcia Ziemi wykonanego przez sondę Voyager i przy okazji dobrze przedstawia charakter naszej działalności. Naszym głównym zadaniem jest dostarczanie rozwiązań „dla Ziemi” poprzez dane satelitarne.

Dzięki jakiemu produktowi bądź usłudze zaistnieli Państwo w branży kosmicznej?

Krzysztof Kanawka: W zeszłej dekadzie kilka osób z naszego zespołu pracowało w europejskich i ogólnoświatowych inicjatywach studenckich związanych z sektorem kosmicznym. Nasza wspólna działalność, początkowo skupiona wokół strony www.kosmonauta.net, rozpoczęła się w 2009 roku. Wówczas jedynie informowaliśmy, a rok później okazało się, że mamy unikalną na polskim rynku wiedzę o sektorze kosmicznym. W ten sposób doszliśmy do pierwszej usługi, czyli dedykowanego doradztwa dla firm, które mogą powiązać swoją działalność z sektorem kosmicznym. Mowa tutaj np. o firmach IT czy produkujących elektronikę. Pomogliśmy im zidentyfikować odpowiednie źródła finansowania w ramach ESA (European Space Agency – przyp. red.), czy europejskich programów takich jak FP7 czy H2020 oraz zdefiniować własne produkty B+R.*

B+R – Prace badawczo-rozwojowe. Zazwyczaj zespołowa działalność o charakterze technicznym lub naukowym – przyp. red.

Jakie usługi obecnie świadczy firma Blue Dot Solutions?

Krzysztof Kanawka: Cały czas oferujemy różnym polskim firmom zdefiniowanie ich projektu w sektorze kosmicznym i znalezienie odpowiedniego źródła finansowania na takie działania. Robimy przy tym głębsze analizy: konkurencji, duplikacji w ESA, potrzebnych nakładów finansowych, ogólnych trendów globalnych oraz spodziewanych polskich potrzeb w danej dziedzinie w najbliższych latach. Zagranicznym firmom oferujemy znalezienie polskich partnerów i wspólne aplikowanie do różnych projektów. Podobna oferta jest przedstawiania instytutom badawczo-rozwojowym i uczelniom.

Zajmujemy się również organizowaniem konkursów i inicjatyw. Przykładami są polska edycja konkursu Galileo Masters (aplikacje nawigacji satelitarnej) oraz działania dookoła akceleratora Space3ac, którego pierwsza edycja ruszy latem tego roku. Konkurs Galileo Masters co roku przynosi wymierne korzyści i wyraźnie widać, że warto organizować takie inicjatywy w Polsce.
Równocześnie coraz bardziej skupiamy się na rozwoju własnych projektów – mamy nadzieję, że w przyszłym roku wejdziemy na rynek z kilkoma produktami opartymi o dane satelitarne.

Ze strony internetowej dowiedzieć się można, że Blue Dot Solutions pomaga również firmom spoza sektora kosmicznego. W jaki sposób?

Krzysztof Kanawka: Ponad połowa firm, z którymi współpracujemy, działa nie tylko poza sektorem kosmicznym, ale nawet „wysokich technologii”. Wiele z nich może jednak zwiększyć swoją konkurencyjność, jeśli zacznie korzystać z danych satelitarnych. Przykładowo, dziś coraz więcej działań komercyjnych w jakimś stopniu zależy od geolokalizacji, czyli nawigacji satelitarnej. Takim firmom pomagamy w skorzystaniu z danych nawigacyjnych oraz w uzyskaniu ich lepszej jakości (rozumianej jako precyzja, niezawodność czy dostępność sygnału satelitarnego). Na koniec przekładamy to na definicję konkretnych usług czy produktów, które dana firma może wprowadzić na rynek.

Korzystanie z danych satelitarnych jest dziś coraz powszechniejsze – niestety wciąż nie w Polsce. Warto jednak być tego świadomym, bo nasz kraj „dokłada się” do dwóch ważnych europejskich programów, które są obecnie w fazie finalizacji. Mowa o programie Copernicus (satelity Obserwacji Ziemi) oraz Galileo (europejski odpowiednik GPS, ale o cywilnej naturze, z kilkoma naprawdę ciekawymi usługami).

Kto korzysta z Waszych usług? Czy są to tylko duże przedsiębiorstwa, czy także małe biznesy?

Krzysztof Kanawka: Z reguły są to małe i średnie przedsiębiorstwa, czasami instytuty naukowe i uczelnie, rzadziej duże firmy.

Czy wprowadzili państwo jakieś innowacje, które wpłynęły na działalność branż spoza sektora kosmicznego? Jeśli tak, to jakie?

Krzysztof Kanawka: Firma pod nazwą Blue Dot Solutions istnienie od listopada 2014 roku, czyli od czasu zakończenia procesu inwestycyjnego w nasz zespół. Dzięki inwestycji zaczęliśmy szybciej pracować nad naszymi projektami B+R, które są już na dość wysokim stopniu zaawansowania. Ich wejście na rynek powinno nastąpić w przyszłym roku.

Nasze obecne projekty, które można nazwać „innowacyjnymi” to:

  • połączenie danych satelitarnych, statystycznych i medycznych dla informacji o tym, jakie rzeczywiste warunki temperaturowe panują w miastach,
  • nawigacja satelitarna i łączność bezprzewodowa w formie lokalizacji i wymiany informacji dla obsługi lotnisk,
  • wynik naszego projektu ESA w Jordanii: prace nad lepszym monitorowaniem pewnego aspektu infrastruktury wodnej przy wsparciu danymi satelitarnymi.

Powyższe przykłady są obecnie na etapie prototypu lub wyżej. W najbliższych miesiącach planujemy serię demonstracji i walidacji przy jednoczesnym docieraniu do różnych klientów docelowych.

Czy warunki gospodarcze w Polsce sprzyjają rozwojowi sektora kosmicznego?

Krzysztof Kanawka: Polska jest aktualnie w ciekawym momencie rozwoju i warto go wykorzystać. W listopadzie 2012 roku dołączyliśmy do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), w ramach której inicjowane są różne programy technologiczne. W konsekwencji Polska jako państwo inwestuje kilkanaście razy więcej pieniędzy w „kosmos” (ściślej mówiąc w poszczególne projekty rozwijające różne technologie) niż jeszcze 10 lat temu. To jest duża zmiana. Projekty akceptowane przez ESA w Polsce mają doprowadzić do powstania produktów i usług, które będą częścią europejskiego rynku kosmicznego (np. komponenty satelitarne), jak i usług nie tylko dla tej branży.

W ciągu najbliższych kilku lat na świecie nastąpi kolejna rewolucja technologiczna, której wynik będzie dostępny wszędzie. Mowa tutaj o Internet of Things (Internet Rzeczy – przyp. red.), Machine to Machine oraz autonomicznej jeździe różnego typu pojazdów. Wiele z tych urządzeń będzie musiało korzystać w znacznie szerszym stopniu z komunikacji i nawigacji satelitarnej, zatem w konsekwencji otwierają się nowe rynki dla tego typu produktów i usług. Agencja nawigacji satelitarnej GSA szacuje, że do połowy przyszłej dekady w Europie powstanie nawet ponad 100 tysięcy miejsc pracy w branżach związanych z nawigacją satelitarną – właśnie przy biznesowych produktach. Warto, by duża część tych miejsc powstała w Polsce.

Jak widzi Pan jego przyszłość polskiego sektora kosmicznego na światowej bądź europejskiej arenie?

Krzysztof Kanawka: Najchętniej widziałbym polski sektor kosmiczny wszędzie tam, gdzie jest szansa na działania zrównoważone, czyli takie, które docelowo poradzą sobie bez finansowania państwowego i które będą przyciągać inwestorów. To właśnie w takich działaniach jest największa konkurencyjność i nacisk na eksport. Oczywiście do tego potrzebna jest świadomość tego, co się dzieje w Europie oraz czasem nieco większa skłonność do ryzyka. Takie świadome działanie z wyższym ryzykiem, ale też przy innym podejściu do projektów, nazywa się w branży kosmicznej „New Space” i kilka zagranicznych firm osiągnęło już dzięki temu duże sukcesy.

Sugerowałbym także ostrożniejsze angażowanie się w działania, które mogą wymagać długiego lub stałego wsparcia z funduszy publicznych. Historia projektów technologicznych pokazuje, że takie inicjatywy rzadziej są wdrażane, a czasem wykańcza je konkurencja, która jeszcze kilka lat temu w ogóle nie istniała. Chyba najlepszym tego przykładem jest obecnie amerykańska firma SpaceX, która w bardzo drogiej branży rakietowej skutecznie i niespodziewanie wygrała z konkurencją w kontraktach na wynoszenie satelitów dla wojska USA. Ceny proponowane przez konkurenta (spółkę powiązaną z dużymi firmami lotniczymi i wojskowymi) były znacznie niższe.

Z pewnością nie możemy się też zamykać tylko na Polskę, gdyż coraz częściej widać próby wejścia zachodnich firm do naszego kraju jako nowego rynku zbytu. Tak. dzieje się m.in. w branży rolnictwa precyzyjnego, mocno powiązanego z zaawansowaną nawigacją satelitarną. Warto mieć tę świadomość, bo za kilka lat może być już za późno, by w ogóle móc konkurować z zagranicznymi podmiotami.

Rozmawiała Paulina Okońska.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *